Just for the Record. Wpis dwudziesty trzeci: katastrofy, czarne łabędzie i granice wyobraźni
Ileż to razy w historii zdarzało się, że sprawy smarowno szły, wszystko zmierzało w dobrą stronę, a tu nagle „bum”, albo nawet wielkie „bum”, i świat wywracał się do góry nogami, nie dało się żyć…
